Jednak w tej chwili nie miał pojęcia, co się z nim dzieje. Targały nim namiętności, których nie rozpoznawał. Miał wrażenie, jakby grunt usuwał mu się spod nóg, a cały do-tychczasowy świat walił się w gruzy. I nic już nie było pew¬ne, oprócz tego, że trzyma Tammy w ramionach, a ona pod¬daje się chętnie, jej piersi przylegają do jego torsu, jej usta rozchylają się jak płatki róży...

158
- Nie wiem, po prostu nagle stanał mi przed oczami obraz
- Nie... nie wierzę. Tyle jest dzisiaj metod leczenia. - Spojrzała na Nevadę, ale on tylko wzruszył ramionami.
Wynajmuje pokój w hotelu, mógłbym ci go odstapic.
morderstwo. Bała się, że szczegółowe śledztwo doprowadzi do skazania jej matki, chociaż w ocenie Lydii Aloise
- A dlaczegóż to?
- I?
rozpogodziła sie na mysl o odrobinie dodatkowego wolnego
Nie rób tego, tłumaczyła sobie w drodze do sypialni. Tak,
swój parasol. - Mo¿e mógłbys to zaaran¿owac.
- Alex, Alex, prosze, nie umieraj...
- Tak!
mnie i dla babci wode mineralna, Sprite'a czy co tam maja. Dla
jednego samochodu, na południe od miasteczka. I jest to wóz Nevady Smitha. Czy to się zgadza?


Ślub odbył się pół roku wcześniej. Pan młody miał na sobie galowy mundur i szpadę przy boku, zaś panna młoda piękną suknię z bardzo długim trenem. Ale bardziej niż olś¬niewające stroje rzucała się w oczy promienna radość ma¬lująca się na twarzach książęcej pary. Widać było, że łączy ich autentyczne uczucie i że niczego nie udają ze względu na obecność gości i mediów.

Marla ruszyła w strone łó¿ka, ale Cissy najwyrazniej
Nie! Niemo¿liwe, ¿eby miała dzieci i nie wiedziała o tym,
dół. Pam nie zapieła pasa, zgineła na miejscu. Marla cudem

182

z domu, by je odnaleźć, lecz niestety, bez skutku. Nie potrafię więc Wam powiedzieć, ilu kartek brakuje.
najczęściej. Tak, jak dobrze widzi się tylko sercem, tak czasem więcej można powiedzieć pocałunkiem niż
- Wynajmę pokój w hotelu. Dam sobie radę. Proszę mnie tylko zawieźć do mojego siostrzeńca – powiedziała zimno i ponownie odwróciła się do niego plecami.

Eugenia z troska spojrzała na Marle. - Dziecko nie zniknie.

Znowu dobiegły go odgłosy wesołości.
Jej serce zaczęło śpiewać z radości.
jej ramieniu, po czym otarł Różą jej policzek i cicho odszedł. Wydawała mu się, że Smutna Dziewczyna stała się